Wiadomość o tragicznej śmierci bliskiej osoby zawsze jest bolesnym doświadczeniem. Nikt na to nie jest przygotowany. Taką właśnie tragedię przeżyła rodzina 22-letniego Raymonda Olsona, który jadąc jako pasażer poniósł na miejscu śmierć w wypadku samochodowym.

Do zdarzenia doszło na jednej z dróg w Kalifornii, która była własnością dużego koncernu.

Ray Olson, ojciec Raymonda, przez trzynaście lat zostawiał w miejscu wypadku znicze i kwiaty, aby uczcić pamięć tragicznie zmarłego syna. Mężczyzna obawiał się tylko, że pewnego dnia firma rozpocznie w tym miejscu jakąś budowę i Raymond zostanie zapomniany. Miał rację, ale tylko częściowo…

Gdy w 2016 roku firma zaplanowała rozpoczęcie budowy przy drodze, na której zginął chłopak, pracownicy zauważyli miejsce pamięci, jednak nikt nie wiedział, kto o nie dba, ani kogo dotyczy. Dlatego jeden z pracowników odpowiedzialnych za prace pozostawił tam karteczkę z prośbą o kontakt.

Gdy Ray Olson przeczytał wiadomość, spodziewał się najgorszego – zakazu przychodzenia w to bardzo ważne dla niego miejsce. Jednak nie mógł się bardziej pomylić! Okazało się, że zarząd koncernu postanowił na zawsze zapewnić rodzinie możliwość przychodzenia w poświęcone Raymondowi miejsce pamięci.

Na miejscu nie tylko znalazła się tablica upamiętniająca zmarłego 22-latka, ale stanęła także ławka, aby bliscy mogli z niej korzystać, gdy przywiozą świeże kwiaty. Wspaniała, pełna empatii postawa prezesa firmy „Chevron” zasługuje na najwyższe wyrazy uznania!

Warto udostępnić tę inspirującą historię. Niestety bardzo rzadko mamy okazję mówić o dobrych inicjatywach.

Chcesz więcej ciekawych artykułów? Polub nasz fanpage na Facebooku!